Temat wydawałoby się zupełnie nie nadający się do publikacji w naszym serwisie… Ale czy rzeczywiście? Zapraszamy do dalszej lektury.
W dobie dzisiejszego - niemalże ekspresowego - tempa życiowego, zapewne wielu młodych ludzi - wyznawców różnych religii - rzadko zastanawia się nad sensem uczestnictwa w spotkaniach (tych oficjalnych) z Bogiem. Cotygodniowe nabożeństwa, które odbywają się praktycznie według jednego schematu, przeciętnemu młodemu człowiekowi kojarzą się niestety z czymś nad wyraz nudnym. Oczywiście wiara i sposób jej okazywania jest sprawą indywidualną każdego z nas, ale pomińmy na moment osobisty wątek duchowo-emocjonalny i przyjrzyjmy się sytuacji z nieco innej, niż zazwyczaj, strony.
Zapewne pamiętacie sprzed kilku lat materiał TV TRWAM zatytułowany UCIECZKA, który został nakręcony podczas jednej z edycji Creamfields Polska. Oprócz zawartych tam racji, których niestety była znikoma ilość, poruszono dość ważny z porównawczego punktu wiedzenia, temat słuszności angażowania się człowieka w stan pewnego rodzaju euforycznej hipnozy.
Zdaniem specjalisty - Roberta Tekieli, który najwyraźniej zbyt powierzchownie potraktował problematykę współczesnej rozrywki, stan emocjonalnego zaangażowania w odbiór muzyki elektronicznej prowadzi (podobnie jak w przypadku narkotyków czy alkoholu) do negatywnych skutków: od zwykłego „doła”, aż po poważne zaburzenia w sferze psychicznej danej osoby.
Jeśli stopień przeżywania i zaangażowania emocjonalnego odgrywa aż tak poważną rolę w naszym zdrowiu, to co w takim razie mają powiedzieć wierni i praktykujący protestanci czy charyzmatycy, którzy tak entuzjastycznie przechodzą przez kolejne etapy modlitwy.
Gdy w Europie mamy do czynienia z wszechobecną powściągliwością w okazywaniu uczuć i emocji podczas różnych mniej bądź bardziej ważnych uroczystości kościelnych, na innych kontynentach czynne uczestnictwo jest czymś naturalnym i jak najbardziej pożądanym.
Jak w takim razie pojmować nasze podróż po świecie muzyki którą kochamy? Robimy coś złego? Odpowiedź brzmi NIE.
Może gdyby spotkania z Bogiem zezwalały na spontaniczność i swobodę podobną do tej pokazanej w poniższych materiałach filmowych, zamiast na imprezy jeździlibyśmy do kościoła.
Nie wierzycie? Sprawdźcie sami jakie pokłady energii wydobywane są podczas różnego rodzaju spotkań o charakterze religijnym – eksperymentalnie wystarczy podłożyć np. Pendulum – Another Planet i pod względem emocji niejedna impreza może się schować.
Redakcja zaznacza, że autor publikacji nie kierował się przekonaniami religijnymi. Głównym i jedynym celem artykułu jest ukazanie mylnego postrzegania istotnych elementów klubowego środowiska rozrywkowego i kreowanie błędnego, a co za tym idzie niekorzystnego jego wizerunku przez osoby spoza kręgu.
Przede wszystkim duża piątka+ dla tego co to zmontował.
Oglądając te filmiki naszło mnie wrażenie, że ci lidzie są chorzy umysłowo, ewentualnie nieźle "zrobieni". To co oni wyprawiają, to jakaś sekta. Niektórzy telepią się na ziemi jak ryba bez wody. Ogólnie chora sprawa, przewyższają głupotą niektórych woodstockowiczów.
Jesli ktoś postrzega tak a nie inaczej wplyw naszej muzyki na nas samych i jedyne do czego potrafi to przyrownac to efekt uboczny po narkotykach czy alkoholu to moze powinien poobserwować swiat i ludzi - bo rownie dobrze ja tez w tym momencie moge powiedziec ze ludzie ktorych widzimy na powyższych filmach są conajmniej poważnie upośledzeni... ale tego nie powiem, dlaczego? Bo mam na tyle wyobrazni ze zdaje sobie sprawe z tego ze wlasnie tak ma byc - to jest ich sposob na modlitwe i spotkanie z Bogiem i ich kultura.
Brzydko mowiac - nie wszyscy na tym swiecie jestesmy z tej samej probowki ;) - szkoda ze niektorzy tego nie potrafia zrozumiec i co gorsza, publicznie wyrazaja swoja bledna opinie ukierunkopwujac tym samym kolejnych nieswiadomych ktorzy trafia na tego typu madre przeslanie.
obejrzyj dokladnie material TV TRWAM - mysle ze po nieco glebszej analizie dostrzeżesz fakty o ktorych mowa powyzej ;)
art jest swego rodzaju odpowiedzia na zarzuty pana Roberta, ktory najwidoczniej zapomniał ze emocje i sposob przezywania danej sytuacji to sprawa osobista.
Skoro środowiska duchowne chcą negować i krytykować naszą kulturę, my pokazujemy im palcem sytuację na nazwijmy to "ich wlasnym podwórku" na którym o dziwo dzieją się wcale nie duzo inne rzeczy.
pozdr.
PS - montaż podkladu niemalże genialny ;)
Fatum_ona (2009-12-04 12:07:55)
Wypowiedzi: 27
Nie widzę sensu i przesłania tego artykułu. Poprzez niego mamy bardziej emocjonalnie podchodzić do spotkań religijnych czy być bardziej powściągliwi w wyrażaniu zadowolenia na imprezach??
RomeY (2009-12-04 12:02:37)
Wypowiedzi: 48
Masz kuratora z sądu? :D
Drege (2009-12-04 10:05:44)
Wypowiedzi: 52
Rozumiem obydwie strony. Zawsze są dwie strony medalu...
p.s
"Zdaniem specjalisty - Roberta Tekieli" - moja pani kurator ma tak na nazwisko hihihi
Regulamin
- Serwis ELECTROwnia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników serwisu.
- W celu ochrony wizerunku serwisu wypowiedzi użytkowników są monitorowane.
- W przypadku wykrycia treści naruszającej podstawowe zasady współżycia społecznego wypowiedź zostanie zmodyfikowana lub usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)
- W przypadku wykrycia treści niekorzystnie wpływającej na działalność serwisu i zespołu redakcyjnego wypowiedź zostanie usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)