Właściciel klubu w Detroit, w którym Hawtin DJ-sko debiutował lata temu, opisał Richiego w taki sposób: on jest jak gwiazda rocka. Ten jeden zwrot niesie za sobą więcej przesłania niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Bo jeśli przyjrzeć się prawdziwej gwieździe rocka widzimy nieprawdopodobnie utalentowanego artystę, który nie schodzi poniżej gwiazdorskiego poziomu niezależnie od zmieniających się muzycznych trendów. Widzimy biznesmena, który razem ze współpracownikami prowadzi swoją karierę znajdując złoty środek między ambitnym produktem artystycznym, a dostosowaniem do rynkowych wymagań decydujących o finansowym powodzeniu. Widzimy showmana pozwalającego sobie na imprezowe szaleństwa, ale z drugiej strony muzycznego filozofa i wizjonera, w którego osądy i teorie wsłuchują się miliony słuchaczy. Podsumowując - słowa szefa klubu The Shelter oceniające Richiego Hawtina były strzałem w dziesiątkę, bo w rekordowym skrócie właśnie tak można opisać jego aktualny status.
Droga, by ten status osiągnąć najpierw przecinała granicę Kanady i USA. Hawtin nie podążał sam, bo od początku towarzyszyli mu odpowiedni pasażerowie, m.in. John Acquaviva czy Daniel Bell, z którymi zresztą nie tylko debiutował na amerykańskim, a potem i europejskim rynku, ale i tworzył przyszłą legendę wśród wytwórni Plus 8. Techniczne początki, które z założenia niechętnie przyjmowała ówczesna starszyzna Detroit, robiły furorę Europie, lecz były jednak tylko... początkami. Hawtin tak naprawdę swoją pozycję zaczął najpierw ustanawiać a potem umacniać jako Plastikman dojrzewając muzycznie i ewoluując w kierunku minimalizmu.
Trudno wypisywać najmocniejsze akcenty wydawnicze długoletniej kariery Plastikmana, bo tak naprawdę każdy z nich dla elektronicznego świata był bezcenny. Hawtin w miejscu nie stał, ale kolejny jego kolejny krok niekoniecznie można nazwać krokiem naprzód. Nowojorski epizod przyniósł jednak pozytywne efekty, które zaprocentowały po przeprowadzce do Berlina. Te efekty to ekipa, która postanowiła zasiedlić stolicę Niemiec razem z nim, a następnie tworzyć potęgę jego kolejnego „dziecka" - labelu Minus, który z wielką pompą świętował rok temu swoje dziesięciolecie. Jubileusz na pewno nie byłby tak huczny, gdyby w katalogu Minusa nie znalazły się arcydzieła samego Hawtina, czyli chociażby legendarny zestaw „DE9: Transitions".
Regulamin
- Serwis ELECTROwnia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników serwisu.
- W celu ochrony wizerunku serwisu wypowiedzi użytkowników są monitorowane.
- W przypadku wykrycia treści naruszającej podstawowe zasady współżycia społecznego wypowiedź zostanie zmodyfikowana lub usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)
- W przypadku wykrycia treści niekorzystnie wpływającej na działalność serwisu i zespołu redakcyjnego wypowiedź zostanie usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)