Bardzo trudno oprzeć się pokusie użycia wyświechtanego frazesu „żywa legenda". Helmutowi Geierowi należy się ono jednak jak mało komu. W jego przypadku długoletniość kariery nie jest tylko dorabianiem do muzycznej emerytury, ale oznacza może niezbyt częste, ale za to systematyczne, wydawnicze sukcesy, czego najlepszym dowodem jest tegoroczny album „Teufelswerk".
24 lata temu zaczął stawiać pierwsze kroki jako DJ. Kiedy w połowie lat 80-tych house jako gatunek nieśmiało zbliżał się do granic Niemiec, Hell był jednym z kilku młodych chłopaków, którzy otwierali mu drzwi. W długim okresie oswajania się z nawałnicą nowych, pochodzących zazwyczaj zza oceanu, brzmień postanowił sam zdefiniować ów gatunek. By to zrobić, wybrał jedyny właściwy sposób - wydał singiel „My Definition of House Music" (1992) okrzyknięty parkietowym hymnem. Serię kolejnych wydawnictw mógł ukonorował nagraniem dla legendarnego cyklu BBC John Peel Session, co pośrednio wyniosło go na światowe „salony" i mianowało ambasadorem niemieckiego house‘u i techno.
Hell nie był osobą, która w takim momencie mogła spocząć na laurach. Moment ten okazał się bowiem idealnym dla poszerzenia działalności, co w praktyce oznaczało wkroczenie w świat wytwórni płytowych. Trudno tu używać jednak tylko suchego określenia „label", a należy mówić raczej o imperium, które od momentu powstania, czyli od 1996 roku, pozostaje nienaruszalne. Mowa oczywiście o International Deejay Gigolos. O tym, jaki stopień uwagi przyciągnęło już na samym starcie niech świadczy fakt, że wydawnictwo numer dwa swoimi kompozycjami firmował sam, będący zresztą wówczas na szczycie popularności, Jeff Mills. Hell zarządzając swoim królestwem nie kończył na muzyce, a kooperował z przedstawicielami wielu dziedzin sztuki: mody, fotografii, filmu, dzięki czemu marka Gigolo stała się rozpoznawalna, a co najważniejsze szanowana w najróżniejszych środowiskach artystycznych.
Źródło sukcesu, czyli muzyka, nie zostało jednak zaniedbane - twarzami Gigolo stawały się m.in. takie sławy, jak Fischerspooner, Vitalic, Miss Kittin & the Hacker czy Tiga, a równie chętnie współpracowali z nim gwiazdy pop, w tym np. Pet Shop Boys. Również sam król absolutnie przez wszystkie lata obecności w show-biznesie nie zapomniał, na czym polega praca w studiu. „Wątpie, czy jestem w stanie zrobić lepsze kawałki". Tak treściwie podsumował swój najnowszy, dwupłytowy longplay „Teufelswerk". Mimo, że albumowi nie można odmówić doskonałości, mamy nadzieję, że Hell na nim nie poprzestanie. Trudno sobie wyobrazić muzyczny świat bez jego geniuszu.
Regulamin
- Serwis ELECTROwnia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników serwisu.
- W celu ochrony wizerunku serwisu wypowiedzi użytkowników są monitorowane.
- W przypadku wykrycia treści naruszającej podstawowe zasady współżycia społecznego wypowiedź zostanie zmodyfikowana lub usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)
- W przypadku wykrycia treści niekorzystnie wpływającej na działalność serwisu i zespołu redakcyjnego wypowiedź zostanie usunięta (blokada konta na czas nieokreślony)